Gdybym powiedziała,że jestem teraz przerażona,było by to zdecydowane niedopowiedznie.Jeszcze nigdy w życiu się tak nie stresowałam.To już dzisiaj,nadszedł mój wielki dzień,dzień castingu do programu "All We Need Is Music".Otacza mnie mnóstwo ludzi,za pewne w poczekalni jest w sumie około tysiąca osob,wliczając w to wszytkich,którzy przyszli pokibicować swoim bliskim.Każdy uczestnik wydaje mi się bardziej utalentowany od mnie.Zaczynają mnie nachodzić czarne myśli.Juz za parę godzin,wejdę do sali,gdzie czeka mnie jury złożone z 4 celebrytów ( w dodatku wciąż nie mam pojęcia,kim oni będą) , publicznośc oraz kamery telewizyjne.To będzie mój pierwszy występ przed tak dużą publicznością.Pierwszy tak ważny występ.Za to moje przyjaciółki - wspólokatorki,które przyszły mnie wspierać,nie wydają się ani trochę przerażone,aktualnie są zajęte robieniem sobie "selfies" i wstawianiem ich na Instagram.Pozwólcie,że wam je przedstawie.Z Lauren przyjaznie się właściwie od przedszkola.Jest bardzo ładną dziewczyną,ma długie,proste,czarne włosy,zawsze używa ciemnych szminek.Uwielbia poezję ,z resztą sama ją tworzy,pewnie dlatego wybrała jako miejsce swojej pierwszej pracy małą,uroczą księgarnie.Moja druga przyjaciółka to Klara.Ta śliczna ruda,dziewczyna pochodzi z Polski,wyemigrowała z rodzicami do UK 3 lata temu.W Aylesbury byłyśmy sąsiadkami.Właściwie polubiłam ją już od pierwszego spotkania,mimo,że na początku jej język angielski był dośc ubogi i mogłyśmy rozmawiać tylko o mało istotnych rzeczach.Klara jako jedyna z naszej trójki postanowiła kontynuowac naukę skupiając się na przedmiotach ścisłych.Udało jej się namówić rodziców,by mogła się szykować do A-levels w londyńskiej szkole,mieszkając jednoczesnie ze mną i Lauren.
-Idziemy zapalić - z zamyślenia wyrwał mnie głos Lauren-wrócimy za parę minut.Dzwoń,jeśli Cię wywołają na scenę.
Ok- odparłam.
W przeciwieństwie do moich BFF ,nie paliłam,bałam się,że to może zle podziałać na mój głos,który jest dla mnie cenny jak nic innego.Tuż po tym jak dziewczyny opuściły poczekalnie,usłyszałam zwracający się do mnie dziewczęcy głos - Hej,jestem Chanel. Od razu poznałam,że osoba,która wypowiedziała te słowa nie jest Brytyjką,jej akcent brzmiał ... azjatycko.Podniosłam wzrok,po mojej prawej siedziała śliczna długowłosa blondynka w świetnych,czarnych ciuchach.Nie pomyliłam się,zdecydowanie była Azjatką.Nie potrafiłam jednak stwierdzić czy pochodzi z Japonii,Chin czy może jeszcze innego kraju. -Cześć,jestem Harmony.Miło Cię poznać-odpowiedziałam i podałam dziewczynie ręke.-Świetne imię,uwielbiam ciuchy i torebki od Chanel,tzn. uwielbiam na nie patrzeć - dodałam.Masz bardzo ciekawe imię.
-W rzeczywistości nazywam się Park Lee,ale po tym ,gdy 2 miesiące temu przeprowadziłam się do Anglii,postanowiłam sb wymyślić jakąś ksywkę,żeby bardziej tu pasować.Podobnie jak ty uwielbiam Chanel,więc postanowiłam,ze od teraz bd tak na siebie mówić.A twoje imię ,też jest dosyć oryginalne,prawda?
-Tak,moja mama jest nauczycielką muzyki,a mój tata pracuje w sklepie z instrumentami.Oboje kochają muzykę,stąd to imię.Niestety żadnemu z nich nie udało się zostac wilekim artystą,daltego nie zbyt popierają mój pomysł z tym,by zostać piosenkarką,woleli by,żebym się uczyła.Mówią,że przyniesie mi to same kłopoty.Własciwie to nawet nie powiedziałam im,że idę na casting.
-To tak samo jak moi eomma i appa- tak mówimy w Korei na rodziców,nie byli zbyt zadowoleni,gdy postanowiłam opuścić Seul i przenieść się do Europy.
A więc jestes z Korei ? - zapytałam.
Chanel przytaknęła.
Jesteśmy z powrotem-zawołała nagle Klara.
Własnie miałam zamiar je zapoznać z moją nowa koleżanką,kiedy usłyszałam :
- Numer 011210 , Harmony Ring,proszona do audytorium. Zamarłam,te słowa mogły oznaczać tylko jedno,zaraz wychodzę na scenę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz